Miriam Toews „Głosy kobiet”

„Głosy kobiet" Miriam Toews to niezwykle inteligentna powieść rzucająca światło na wiele aspektów związanych z życiem kobiet w okowach patriarchatu. To również poruszająca historia emocjonalnego oraz intelektualnego wybudzenia i solidarności.

"Głosy kobiet", wyd. Czarne, 2022, przekład Kaja Gucio

Dziennikarka i pisarka Miriam Toews to jedna z najbardziej znanych współczesnych kanadyjskich autorek, która za swoją twórczość została uhonorowana m.in. Orderem Kanady – najwyższym cywilnym odznaczeniem przyznawanym w Kanadzie – oraz Orderem Manitoby, którym honoruje się wybitnych obecnych lub byłych mieszkańców prowincji.

Toews jest autorką siedmiu powieści, z których jak dotąd trzy ukazały się w Polsce, każda nakładem Wydawnictwa Czarne: Z ogniem, Wszystkie me daremne żale i Głosy kobiet. Ta ostatnia, oparta na wstrząsającej historii boliwijskich menonitek wykorzystywanych seksualnie przez mężczyzn ze swojej wspólnoty, jest bodajże najsłynniejszym dziełem Kanadyjki, książką, która doczekała się wybitnej filmowej adaptacji. Dzieło wyreżyserowała urodzona w Toronto Sarah Polley, napisała też do niego scenariusz, za co została w 2023 roku nagrodzona Oscarem.

Sarah Polley z Oscarem, który zdobyła w 2023 roku za scenariusz filmu „Głosy kobiet” na podstawie powieści Miriam Toews. źródło: imdb.com

Głosy kobiet po raz pierwszy ukazały się w 2018 roku, do Polski trafiły cztery lata później. Jest to książka utrzymana w duchu niemalże teatralnym, bowiem akcja powieści dzieje się w ciągu zaledwie dwóch dni i głównie w jednym pomieszczeniu.

Na strychu zbiera się osiem kobiet reprezentujących trzy pokolenia mieszkanek menonickiej kolonii Mołoczna. Chcą przedyskutować to, co stało się w społeczności i uzgodnić wspólną reakcję na dramat, jaki stał się ich udziałem. Ich debacie przysłuchuje się August, którego niepiśmienne kobiety proszą o sporządzanie notatek z tych spotkań. Dzięki spisywanemu przez niego protokołowi dowiadujemy się co wydarzyło się w Mołocznej.

A wydarzyło się coś potwornego.

Ośmiu mężczyzn ze społeczności przez kilka lat regularnie zakradało się nocą do domów kobiet, usypiało je rozpylonym środkiem do znieczulania bydła i brutalnie gwałciło. Atakowali zarówno kilkulatki, nastolatki, jak i kobiety dojrzałe; wszystkie ich ofiary budziły się rano obolałe, posiniaczone, krwawiące i bez jakiejkolwiek świadomości tego, co się działo po zmroku. Niektóre z nich zaszły w ciążę, inne oszalały, jedna popełniła samobójstwo. Biskup społeczności dochodzi do wniosku, że widocznie kobiety nawiedza – w ramach kary za ich grzechy i zaniedbania – diabeł, ale, gdy którejś z ofiar udaje się w końcu złapać jednego z gwałcicieli, prawda wychodzi na jaw.

Z początku, decyzją biskupa Petersa, mężczyźni zostają zamknięci w szopie, gdzie izolacją i odcięciem od społeczności mają odpokutować za swoje winy. Gdy jedna z ofiar, Salome, zabija swojego oprawcę, zapada decyzja, by sprawę gwałtów zgłosić na policję – Peters słusznie uznaje, że zwyrodnialcy paradoksalnie będą bezpieczniejsi w miejskim areszcie niż na terenie Mołocznej. Kiedy zostają zabrani, kobiety muszą zdecydować co zrobią po ich powrocie. Biskup każe im przebaczyć mężczyznom ich winy, w przeciwnym razie grozi, że nie tylko wyrzuci je ze wspólnoty, ale ich dusze z pewnością pójdą do piekła. Takie postawienie sprawy budzi w ofiarach zrozumiały opór, jednocześnie mają świadomość, że będąc nieznającymi języka angielskiego analfabetkami (społeczność posługuje się językiem staroniemieckim), które nigdy nie widziały świata poza najbliższym otoczeniem swojej wioski, nie mają większych szans na poradzenie sobie poza Mołoczną. Jak tu jednak dalej żyć obok mężczyzn, przy których żadna z nich już nigdy nie poczuje się bezpieczna? Osiem kobiet (pozostałe mieszkanki społeczności postanawiają udawać, że nic się nie stało) spotyka się na strychu i w obecności Augusta zaczyna rozważać różne opcje, z opuszczeniem kolonii włącznie. Na podjęcie decyzji mają zaledwie dwa dni, później mężczyźni wrócą do domów (gdzie będą oczekiwać procesu) i jakiekolwiek szanse na wyrwanie się spod ich autorytarnej, patologicznie patriarchalnej i brutalnej władzy będzie niemożliwe.

Kobiety muszą poddać w wątpliwość wszystko, co do tej pory znają: swoją wiarę, relacje z mężczyznami, którym w założeniu mają służyć i lojalność względem kolonii. Dociera do nich jak bardzo pozbawiono je sprawczości i kontroli nad własnym życiem, czują się zdradzone, oszukane i skrzywdzone, ale jednocześnie ciężko jest im zerwać z jedyną rzeczywistością, jaką znają. Czy znajdą w sobie dość odwagi, by odejść i szukać dla siebie ratunku?

Plakat filmu „Głosy kobiet”, źródło: imdb.com

„Głosy kobiet” to zarówno literacka odpowiedź na prawdziwe wydarzenia, jak i dzieło kobiecej wyobraźni.” pisze we wstępie Miriam Toews. Stworzona przez nią historia oparta jest na fakcie – w 2011 roku, siedmiu mężczyzn z menonickiej kolonii z Boliwii zostało skazanych na dwadzieścia pięć lat więzienia za seryjne gwałty na kobietach ze swojej społeczności. Weterynarz, który dostarczał im środek używany przez nich do usypiania ofiar, usłyszał wyrok ośmiu lat pozbawienia wolności. Przeciwko swoim oprawcom zeznawało co prawda ponad sto kobiet, ale jednocześnie kilkaset odmówiło stawienia się w sądzie w obliczu gróźb kierowanych do nich i do dzieci przez pozostałych członków i członkinie wspólnoty. Po tej sprawie okazało się, że podobnie makabryczne rzeczy dzieją się również w menonickich koloniach w innych krajach.

Toews, która sama wychowała się w takiej społeczności, nadała bohaterkom Głosu… cechy swoich koleżanek i członkiń własnej rodziny. Jej doskonała znajomość menonickiej kultury i specyfiki tej grupy dodała tekstowi realizmu i precyzji najwyższej próby, od języka, którym posługują się naradzające się kobiety, przez charakterystykę rytmu ich życia, po nastawienie mentalne i sposób w jaki rozumieją świat. Wewnętrzny konflikt bohaterek rozdartych między strachem a palącym poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości jest tu ukazany w sposób mistrzowski – czytelnicy bez problemu wyczują dramaturgię napędzającą te dwa potwornie trudne dni, a jednocześnie nie jest ona przytłaczająca. Osiem zebranych na strychu kobiet to postaci silne, życiowo mądre, solidarne, dzielne i niezwykle zaradne. Podniosły się po koszmarze, który stał się ich udziałem i wiedzą, że nie mogą pozwolić na to, by znów przytrafiło im się coś podobnego, bo nie mają złudzeń – w Mołocznej już nigdy nie będą czuć się bezpieczne. To już nie jest ich dom, to więzienie, miejsce udręki, które zadało im fizyczne, emocjonalne i psychiczne rany. Greta, Mariche, Mejal, Autje, Agata, Ona, Salome i Neitje mają świadomość, że tylko od nich zależy co będzie z nimi dalej i wraz z tą świadomością dostają do rąk potężne, zupełnie nieznane im wcześniej oręże – moc samostanowienia.

A wraz z nim udrękę poniesienia konsekwencji podjętej decyzji, bez względu na to jaka ona będzie…

Miriam Toews w Ambasadzie Kanady w Warszawie na spotkaniu z czytelniczkami i czytelnikami, 11 września 2024 roku. Źródło: profil Ambasady Kanady w Warszawie na Facebooku

Głosy… to niezwykle inteligentna powieść rzucająca światło na wiele aspektów związanych z życiem kobiet w okowach patriarchatu. Stworzenie męskiego narratora dla opowiadanej w niej historii pozwala na moment odwrócić proporcje i pokazać sytuację, w której to kobiety, przy biernym udziale mężczyzny decydują o swojej przyszłości. Augusta nikt nie pyta o zdanie, on ma tylko notować, być niemym świadkiem wnikliwych, pełnych emocji, ale też rozsądku dyskusji. Ileż razy kobiety, które teraz debatują na strychu nie miały nic do powiedzenia, kiedy ich mężczyźni podejmowali rzutujące również na ich życia decyzje? Teraz to one mają sprawczość, a mężczyzna może im się jedynie przysłuchiwać. Już samo to jest na tyle wyzwalające, że zaczynają inaczej niż dotąd patrzeć na swoich mężów i pozwalają sobie na coraz śmielsze kontestowanie ich wpływu na nie.  

Gdy pojawia się pomysł, żeby to nie one opuściły Mołoczną, tylko, żeby poprosiły o to mężczyzn, Agata, jedna z dwóch najstarszych kobiet zebranych na strychu, zauważa:

Żadna z nas nigdy o nic nie prosiła mężczyzn. O nic, nawet o podanie soli, nawet o grosz, o chwilę dla siebie, o zebranie pranie, o odsunięcie zasłony, o położenie mi dłoni na plecach, gdy po raz dwunasty, czy trzynasty usiłuję wypchnąć dziecko ze swojego ciała. Czy to nie ciekawe, że jedyne, o co kobiety poprosiłyby mężczyzn, to żeby odeszli? (Głosy kobiet, M. Toews, tłumaczenie Kaja Gucio, Wyd. Czarne, 2022, str. 132-133)

Wspólna dyskusja każe kobietom zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz:

Naszą podstawową i najpilniejszą powinnością, mówi Salome, jest troska o nasze dzieci, o ich bezpieczeństwo. Ale nie z biblijnego punktu widzenia, mówi Mejal. Nie umiemy czytać, mówi Salome, więc skąd mamy wiedzieć, co jest napisane w Biblii? Powiedziano nam, co jest napisane w Biblii, mówi Mejal. Owszem, mówi Salome, powiedzieli nam to Peters, starszyzna i nasi mężowie. Zgadza się, mówi Mejal. I nasi synowie. Nasi synowie! Mówi Salome. A jaki wspólny mianownik łączy Petersa, starszyznę oraz naszych mężów i synów? Wszyscy są mężczyznami! Oczywiście, stwierdza Mejal, ale kto inny miałby interpretować dla nas Biblię? Chodzi mi o to, mówi Salome, że odchodząc niekoniecznie okazujemy nieposłuszeństwo mężczyznom według Biblii, ponieważ my, kobiety, nie wiemy dokładnie, co w niej napisano, bo nie potrafimy jej przeczytać. Ponadto, jedynym powodem, dla którego sądzimy, że musimy się podporządkować naszym mężom jest to, że nasi mężowie powiedzieli nam, iż tak nakazuje Biblia. (Głosy kobiet, M. Toews, tłumaczenie Kaja Gucio, Wyd. Czarne, 2022, str. 174-175).

Stąd już prosta konstatacja – a jeśli to, co nam do tej pory mówiono, na czym oparłyśmy całe nasze życie, to kłamstwo i manipulacja? Jaki sens ma dalsza egzystencja w Mołocznej, jeżeli przybrałaby formę dalszego uświęcania obłudy, którą karmione są żyjące we wspólnocie kobiety?

Tylko jak tu zredefiniować się na nowo? W obcym świecie, o którym nie ma się bladego pojęcia?

Głosy kobiet to powieść traktująca o wybudzeniu się – duchowym, emocjonalnym oraz intelektualnym, o zrzuceniu kajdan założonych wcześniej na ręce pod pozorem miłości, nadawania życiu sensu i dbania o najbliższych, o ogromnej odwadze, do której jest się nagle zmuszonym, bo dotychczasowa egzystencja staje się nieznośna. O solidarności i wsparciu w najtrudniejszym momencie, o zaradności i odkrywaniu wiary we własny spryt i umiejętności. I o tym, że nigdy nie jest za późno na to, by przeprowadzić w swoim życiu rewolucję i szukać dla siebie lepszych perspektyw.

Ogromnie mądra i potrzebna historia. I tylko boli, że nie jest jedynie wytworem wyobraźni autorki.

Bardzo boli.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarne za przesłanie mi książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *