„Nasi słuchacze to osoby otwarte na świat.” – rozmowa z Joanną Ciapką, skrzypaczką Edmonton Symphony Orchestra oraz kierowniczką i producentką Naszego Radia Canada.

Nasze Radio Canada z Edmonton skończyło właśnie pięć lat. Jaka jest historia stacji? Kim są jej słuchacze? Jaką ma misję?
Rozmowa założycielką, główną producentką stacji i skrzypaczką Edmonton Symphony Orchestra, Joanną Ciapką—Sangster.

Joanna Ciapka

– Gratulacje z okazji pierwszych okrągłych urodzin!

– Dziękuję! Ogromnie się cieszę i naprawdę nie wiem kiedy ten czas zleciał!

– Zanim porozmawiamy o Naszym Radiu Canada, chciałabym zapytać Cię o to jak to się stało, że Ty, Sopocianka, znalazłaś się w Kanadzie i tam ułożyłaś sobie życie?

– Przyjechałam do Edmonton w maju 1992 roku, żeby odwiedzić moich przyjaciół, muzyków z Trójmiasta, którzy zdążyli już tu się przenieść. Wcześniej dostałam się na studia podyplomowe na Uniwersytecie w Miami, otrzymałam tam nawet roczne stypendium, więc, gdy przyjechałam do Kanady miałam w paszporcie dwie wizy, kanadyjską i amerykańską. Przed wyjazdem do Edmonton wysłałam na uniwersytet wszystkie potrzebne dokumenty i wymyśliłam sobie, że na dopięcie uczelnianych formalności poczekam właśnie w Kanadzie, jednocześnie ją zwiedzając i spędzając czas z przyjaciółmi. 

Kanada od razu mi się spodobała. Zachwyciła mnie tutejsza atmosfera i duch wolności. W trakcie pobytu zostałam zaproszona na kilka tygodni do Kolumbii Brytyjskiej, co było dla mnie wielką gratką, byłam m.in. nad jeziorem Shuswap, które jest na północy prowincji. Ten rejon cechuje niezwykle bujna roślinność, są wierzby płaczące, pełno sadów owocowych, w dodatku latem jest upalnie. Bajka. Aby tam dotrzeć, pierwszy raz w życiu przejeżdżałam przez Góry Skaliste. Nigdy nie zapomnę tego pierwszego wrażenia, mnóstwa zdjęć, jakie wtedy zrobiłam i radości mojej koleżanki, która mnie zaprosiła, na widok mojego zachwytu ich majestatem.

W międzyczasie okazało się, że musiałam przedłużyć swój pobyt, bo nie dostawałam żadnej informacji z Miami, a czas, na jaki dostałam pozwolenie na pobyt w Kanadzie się kończył. Dopełniłam wszystkich formalności, by móc tu zostać dłużej i dowiedziałam się o tutejszym programie uczenia muzyki metodą Suzuki. W szkole stosującą tę metodę pracowała moja koleżanka, która powiedziała mi, że poszukują nauczycieli skrzypiec, warto zatem, bym spróbowała się tam dostać – ukończyłam Akademię Muzyczną w Poznaniu, jestem skrzypaczką. Przeszłam szkolenie z tej metody i po wielu perypetiach z formalnościami związanymi z zezwoleniem na pracę, zaczęłam uczyć.

Mój pobyt tak się przedłużył, że miałam okazję po raz pierwszy w życiu świętować Halloween. Na imprezie z tej okazji poznałam saksofonistę Kenta Sangstera, którego kojarzyłam już z koncertów na festiwalu jazzowym, a który później został moim mężem. Okazało się, że skończył magisterkę właśnie na Uniwersytecie w Miami! Powiedział mi, że owszem, mają na tej uczelni najlepszy w Ameryce Północnej wydział jazzowy, ale klasyczny nie jest już tak dobry i że może to lepiej, że się do mnie z Florydy ostatecznie nie odezwali. Po wielu miesiącach okazało się, że moje dokumenty po prostu zaginęły na poczcie i nigdy nie dotarły do dziekanatu w Miami! Ewidentnie moim przeznaczeniem było ułożenie sobie życia w Edmonton.

– Kiedy poczułaś, że zostaniesz w Kanadzie na stałe?

– W okolicach Bożego Narodzenia, mniej więcej pół roku po tym, jak przyjechałam. Miałam wiele problemów z pozostaniem w Kanadzie – przepisy nie pozwalały starać się o pobyt stały osobom, które już przebywały kraju, była to procedura przewidziana tylko dla tych, którzy starali się o wjazd. Trzeba było wyjechać, zaaplikować w innym kraju i ponownie przyjechać. Trochę galimatias. Dużo miałam perturbacji związanych z formalnym dopięciem procesu emigracji. 

W szkole Suzuki uczyłam przez dwa lata, ale cały czas byłam skupiona na profesjonalnym świecie muzycznym, wiedziałam, że docelowo to tam chcę być.  W Edmonton jest tylko jedna orkiestra symfoniczna, druga w naszej prowincji jest w Calgary. Owszem, są mniejsze orkiestry, ale głównie amatorskie. Aby mieć ciągły kontakt z instrumentem zapisałam się do jednej z nich, ale okazało się to dla mnie nie do zniesienia. Będąc profesjonalistką, szybko poczułam, że to coś najgorszego, co mogłam sobie zawodowo zrobić, bo niestety, jak w przysłowiu, z kim przystajesz tym kimś się stajesz – otoczenie zaczyna cię ściągać w dół, a ty nie za bardzo masz inne wyjście niż się temu poddać.  

fot. Remy Young
Obsessions Octet

Moim celem było dostać się do orkiestry profesjonalnej. Zdobyłam repertuar przesłuchań i cały czas ćwiczyłam, a potem musiałam przejść przez proces, który był dla mnie zupełnie nieznany. W Polsce trzeba było po prostu zagrać przed dyrygentem lub koncertmistrzem i to decydowało o tym, czy dostawało się angaż. Tu ten proces jest opracowany przez związki zawodowe i bardzo ściśle przestrzegany. Przesłuchania są anonimowe, za kotarą – komisja, składająca się z przedstawicieli wszystkich sekcji instrumentów i dyrygenta, w ogóle nie widzi kandydatów. Dostałam się za trzecim razem i od 1994 roku cały czas pracuję w Edmonton Symphony Orchestra.  Gram również w kameralnej orkiestrze barokowej Alberta Baroque Ensemble i mam zespół, który dokładnie dwadzieścia lat temu założyłam z moim mężem, czyli Obsessions Octet- dwa kwartety, połączenie klasyki z jazzem. Nasza pierwsza płyta, Obsession, dostała nominację do nagrody JUNO w 2007 roku, a poza nią nagraliśmy jeszcze trzy albumy. W 2012 roku zagraliśmy koncert w nowojorskiej Carnegie Hall, występowaliśmy również w Europie – w tym w Polsce – podczas dwóch tras koncertowych, w 2014 i 2017 roku. Zapraszam na naszą stronę internetową: www.obsessionsoctet.com .

Obsessions Octet z koncertu na festiwalu w Rochester, 2016 nagranego przez telewizję PBS:

Edmonton Symphony Orchestra – źródło: profil orkiestry na Facebooku

– Jak powstało Nasze Radio Canada, jak się w nim znalazłaś? 

– Moja przygoda z radiem zaczęła się, kiedy zostałam zaproszona do współpracy przez poprzedniego szefa polskiego programu stacji CJSR i prowadziłam kącik muzyki klasycznej, od tego się zaczęło. Później zahaczałam właściwie o każdy temat, jaki chciałam poruszyć – o inne gatunki muzyki, o tematy polityczne, czy społeczne. Trwało to szesnaście lat. W czasie pandemii radio rozwiązało jednak umowę z szefem.

– To jest stacja uniwersytecka, tak?

– Tak, Nasze Radio Canada nadaje na falach rozgłośni uniwersyteckiej CJSR 88.5FM , całkowicie społecznej i niekomercyjnej, działającej na zasadzie wolontariatu. Są tam zatrudnione, trzy, może cztery osoby, żeby pilnować, aby wszystko działało jak należy, natomiast prowadzący audycje są wolontariuszami.

Niedługo przed tym zanim stacja rozstała się z poprzednim szefem, świat zaczął przestawiać się na zawodowe i społeczne funkcjonowanie w formie online. Wtedy też ludzie uświadomili sobie, że jest on faktycznie mały, bo wszyscy możemy się spotykać i porozumiewać za pomocą programów i aplikacji przebywając na zupełnie różnych końcach świata. W tym czasie zostałam zaproszona do grupy pod nazwą Sztab Zagranica. Tam poznałam osobę mieszkającą w Stanach, która prowadziła internetowe Nasze Radio USA tworzone przez ludzi rozsianych dosłownie po całym globie. Zaoferowano mi miejsce w tym zespole jako specjalistce od muzyki klasycznej i raz w tygodniu miałam godzinny program na ten temat. W międzyczasie słuchałam innych ich audycji, które pojawiały się codziennie w dwóch czterogodzinnych blokach rano i po południu. Bardzo spodobał mi się koncept, że przecież nawet jak jesteśmy od siebie fizycznie daleko, ale interesujemy się tym samym, to możemy działać razem. 

Kiedy ze stacji CJSR zniknął program nadawany w języku polskim, poczułam, że bardzo brakuje mi tego głosu w niedzielne popołudnia, głosu, który stał się częścią mojego kanadyjskiego życia. Pomimo tego, że jest Internet i w każdej chwili można słuchać polskiego radia z Polski, było mimo wszystko coś innego. Po namowach znajomych zdecydowałam się reaktywować to radio, chociaż z początku wydawało mi się to niemożliwe i broniłam się, jak tylko mogłam – doskonale wiedziałam, ile pracy wymaga przygotowanie jednego segmentu tygodniowo a co dopiero prowadzenie całego programu!

W końcu wypracowaliśmy rozwiązanie – stworzyliśmy zespół, w którym podzieliliśmy się pracą. Zaczęliśmy planować, jak chcemy, aby wyglądała nasza audycja – żeby były w niej rzetelne wiadomości, interesujące, ale też wywołujące refleksję bloki tematyczne i rozrywka na najwyższym poziomie. Ustaliliśmy, że chcemy współpracować z ludźmi z całego świata. Wystąpiłam z tym pomysłem do szefostwa stacji, któremu nasz plan przypadł do gustu i antenę ponownie otworzono na polski głos – jesteśmy jedynym polskojęzycznym programem radiowym w całej Albercie. Zanim dostaliśmy dostęp do eteru przeszliśmy kursy dziennikarskie i techniczne.

Ponieważ w Ameryce było Nasze Radio USA, nasza kierowniczka Ola Kapsa zaproponowała, żebyśmy my nazwali się Nasze Radio Canada. Redakcja składająca się wówczas z dwunastu osób, zgodziła się na to demokratycznie, większością głosów.

Joanna Ciapka w studiu Naszego Radia Canada

– Czy to, jak teraz prezentuje się radio odbiega w jakikolwiek sposób od tego, co sobie wówczas, pięć lat temu założyliście?

– Cały czas pracujemy nad doskonaleniem naszej oferty, wsłuchujemy się w głosy słuchaczy, które do nas dochodzą. Reagujemy na to, co dzieje się na świecie, również na kwestie społeczno-polityczne. Ciągle uczymy się tego, aby nikogo nie pomijać i na tyle, na ile można skupiamy się też na sprawach lokalnych. Jak wspomniałam wcześniej, zaczęliśmy jako zespół dwunastoosobowy, obecnie jest nas dwadzieścioro współautorów i osób bezpośrednio zaangażowanych w produkcję programów, są stali korespondenci, goście i partnerzy z innych mediów. Jesteśmy rozsiani po świecie, mamy sporą grupę autorów w Calgary oraz osoby z innych miejsc w Kanadzie. Współpracujemy z Gazetą w Toronto, wieloletnią i zasłużoną dla Polonii, a spora grupa dziennikarzy NRC mieszka w Polsce. Dzięki temu czujemy prawdziwą łączność z naszą ojczyzną oraz sprawami i tym, co się tam dzieje. Mamy również nadzieję, iż dzięki tej współpracy możemy przybliżyć Polakom naszą rzeczywistość w Kanadzie, z daleka od ojczyzny, ale tak naprawdę z nią w sercu. Założyliśmy i prowadzimy Nasze Radio Canada po to, by aktywnie działać na rzecz lepszego świata dla wszystkich!

W tym momencie chcę serdecznie podziękować wszystkim moim koleżankom i kolegom, współautorom NRC, którzy dzielą się z nami swoim talentem, myślą, kreatywnością, którzy poświęcają nam swój cenny czas po to, by stworzyć ciekawe i wartościowe treści dla naszych słuchaczy, przepełnione wartościową treścią i rozrywką na najwyższym poziomie. To wspaniali ludzie, oddani naszej wspólnej pasji, których nieustannie podziwiam i jestem im ogromnie wdzięczna za ich zaangażowanie.

Mamy sporo lojalnych słuchaczy, którzy systematycznie nie tylko słuchają naszych audycji, ale są z nami w kontakcie. Polecam naszą stronę na Facebooku, gdzie znajdują się wszystkie programy Radia zaraz po emisji w eterze. Zapraszam nie tylko do słuchania, ale również do komentarzy i kontaktu z nami!

Nasi słuchacze to osoby otwarte na świat, tolerancyjne, szukające czegoś innego niż bezkrytyczne podążanie za światowymi trendami. Zresztą, właśnie dlatego jesteśmy częścią radiowej rodziny CJSR, którego motto brzmi:

We enlighten and entertain our audience through high quality and diverse programming that constantly challenges the status quo. – Oświecamy i bawimy naszą publiczność poprzez wysokiej jakości, różnorodne programy, które nieustannie kwestionują status quo.

Nasze Radio Canada odbiera nagrodę za najlepszy program w corocznej zbiórce Fundrive Superstars

– Jaką macie słuchalność?

– Sami byśmy chcieli wiedzieć! Ponieważ radiostacja jest społeczna, nie ma gadżetów i urządzeń, które by mierzyły jej słuchalność. Coś takiego ma miejsce w radiach komercyjnych – jak się za coś płaci, to trzeba wiedzieć, czy to się opłaca – ale nie u nas. Jedyne, co wiemy na pewno, to to, że jest duży ruch na naszej stronie internetowej, bo można nas na żywo słuchać nie tylko lokalnie w eterze, ale również na cjsr.com. A potem – i to już robimy we własnym zakresie – przenosimy pliki radiowe na platformę Mixcloud, ale nie jest to żaden wymiernik naszej słuchalności, robimy to dodatkowo, przede wszystkim dla osób z Polski i z innych krajów, którzy z uwagi na różnicę czasu nie mają szansy słuchać nas inaczej. 

– Jakie macie plany na przyszłość? 

– Ja mam takie, że mam nadzieję, iż nie zabraknie mi sił! Ciągle mam pomysły na nowe bloki, na kolejne atrakcje. Nasz zespół nieustannie się rozwija, ale chcemy, żeby dołączali do nas młodzi, którzy chcieliby może w którymś momencie przejąć prowadzenie tego wszystkiego. Pragniemy jeszcze bardziej pogłębionego kontaktu ze słuchaczami i słuchaczkami. Marzymy, aby chociaż raz na jakiś czas poprowadzić program na żywo i odbierać od nich telefony. To wymaga jednak specjalnego przeszkolenia, żebyśmy wiedzieli jak korzystać ze sprzętu, bo w stacji nie ma inżyniera dźwięku, co wiąże się właśnie z tym, że jest to stacja społeczna i wszystko obsługują prezenterzy. 

Raz na rok odbywa się zbiórka funduszy na stację, aby mogła dalej egzystować, bo nic nie jest za darmo – fale radiowe, prawa autorskie, sprzęt, to wszystko kosztuje. Każdy program ma obowiązek zebrać konkretną minimalną sumę pieniędzy. Okazuje się, że my od samego początku bijemy pod tym względem rekordy i nie dość, że zbieramy najwyższe kwoty, to mamy największą liczbę darczyńców. CJSR istnieje od ponad czterdziestu lat i oni za każdym razem nie mogą się nadziwić jak nam świetnie idzie. To jest, jak sądzę, znakomity wymiernik naszej słuchalności. 

Plakat z okazji piątych urodzin Naszego Radia Canada

– Śledzisz kanadyjską kulturę popularną? 

– Niestety, nie. Moje dzieci owszem, ale ja uczciwie powiem, że o wielu kanadyjskich gwiazdach czy osobistościach dowiaduję się tak naprawdę z Maple Corner, Twojej audycji w NRC “Kanada Moim Okiem” oraz z programu „Kanada pachnąca muzyką” wspaniałego Radia Afera z Poznania. Znam się natomiast na muzyce klasycznej i od lat interesuje mnie jazz. 

– To może, nieco na przekór tradycji Maple Corner, powiesz co ciekawego dzieje się w kanadyjskiej muzyce klasycznej, na kogo i na co warto zwrócić uwagę?

– Tak, w muzyce klasycznej dzieje się w Kanadzie bardzo wiele. Jest kilka orkiestr, które są na naprawdę wysokim poziomie. Przypuszczam, że najbardziej znane na świecie są Montrealska Orkiestra Symfoniczna, czy Orkiestra Symfoniczna w Toronto i National Arts Centre Orchestra w Ottawie. Kanada jest olbrzymia, ale każda orkiestra symfoniczna to taki osobny organizm, pilnowany by trzymać się standardów narzuconych nam przez związki zawodowe i dzięki temu trafiają tu naprawdę najlepsi z najlepszych. Praca w jakiejkolwiek kanadyjskiej orkiestrze symfonicznej to jest wymarzone zajęcie dla każdego profesjonalnego muzyka.

Jazz stoi w Kanadzie na szalenie wysokim poziomie. Mamy artystów znanych na całym świecie, na czele z Dianą Krall, czy Oscarem Petersonem. W zasadzie każde większe miasto ma swój festiwal jazzowy, najsłynniejsze z nich odbywają się w Montrealu i Ottawie, ale swoją jazzową cegiełkę dokładają też m.in. Vancouver, czy Edmonton.

Są też wspaniali kanadyjscy artyści – wybitni pianiści klasy światowej jak Glenn Gould, Bruce Liu, który w 2021 roku wygrał Konkurs Chopinowski, czy Jan Lisiecki, który zdobył w tym roku statuetkę JUNO i ma kontrakt z Deutsche Grammophon, jedną z najlepszych na świecie wytwórni płytowych. Warto też wspomnieć o fantastycznym dyrygencie, światowym objawieniu, dyrektorze muzycznym Metropolitan Opera w Nowym Jorku, Yannicku Nézet-Séguinie, który genialnie poprowadził w tym roku noworoczny koncert Filharmoników Wiedeńskich. To, z jakim luzem, swadą, a jednocześnie klasą to zrobił to świetny przykład tego kanadyjskiego oddechu i tolerancji – my nie boimy się być inni. I pod tym względem Kanada jest przepiękna. Zresztą, w Kanadzie spodobało mi się właśnie to, że człowiek może tu być kim chce, może tu zbudować swój świat i żyć po swojemu. A taka otwartość i wolność genialnie motywuje i pozwala realizować swoje pasje. Oczywiście, nic nie przychodzi łatwo i wszystko wymaga ciężkiej pracy, ale tu naprawdę wiele rzeczy jest możliwych.  

„Cracovian Nights”, utwór z ostatniej płyty Obsessions Octet Reverence :


Jeden komentarz

  1. Joasiu, z ogromną przyjemnością przeczytałem ten wywiad. Cieszę się, że mogłem Cię poznać i że miałem zaszczyt gościć na antenie Naszego Radia Canada. To było dla mnie wyjątkowe doświadczenie i piękne spotkanie z ludźmi, których łączy język polski, pasja i otwartość na świat.

    Czytając Twoją historię, jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że sukces nie jest dziełem przypadku. To efekt talentu, odwagi, ciężkiej pracy i konsekwencji. Stworzyłaś wraz z zespołem coś niezwykłego – radio, które łączy Polaków rozsianych po całym świecie i daje im poczucie bliskości, niezależnie od dzielących ich tysięcy kilometrów.

    Gratuluję pięknego jubileuszu pięciu lat Naszego Radia Canada. Życzę Tobie i całej Redakcji wielu kolejnych lat pełnych inspiracji, wspaniałych audycji, wiernych słuchaczy oraz nieustającej satysfakcji z tego, co robicie. Dziękuję, że mogłem być małą częścią tej radiowej przygody.

    Serdecznie pozdrawiam z Polski!
    Jerzy Janiszewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *