Schitt’s Creek

"Schitt's Creek" to kanadyjski sitcom, jeden z największych sukcesów tamtejszej telewizji ostatnich lat.

„Schitt’s Creek” to kanadyjski sitcom emitowany w latach 2015-2020 i jeden z największych, międzynarodowych sukcesów tamtejszej telewizji od lat. Trwająca 80 odcinków historia ogromnie bogatej rodziny Rose, która nagle bankrutuje i jest zmuszona zamieszkać w motelu w tytułowym malutkim, prowincjonalnym miasteczku zgarnęła szereg branżowych nagród tak dla produkcji jak i dla grających w nim aktorów i aktorek – dwie kanadyjskie nagrody telewizyjne ACTRA, osiemnaście Canadian Screen Awards, siedem statuetek Emmy i po dwie Screen Actors Guild Awards oraz GLAAD media Award.

Schitt’s Creek, kolekcja DVD – archiwum prywatne autorki

Historią otwierającą serial jest niespodziewane bankructwo rodziny Rose, potentatów medialnych, którzy w wyniku malwersacji finansowych swojego doradcy, z dnia na dzień tracą wszystkie swoje pieniądze i apanaże i są zmuszeni przeprowadzić się do tytułowego Schitt’s Creek – prowincjonalnego miasteczka gdzieś w Ontario, które kiedyś, trochę jako kaprys, trochę jako żart, Johnny, nestor rodu, kupił dla swojego syna Davida. Z wielkiej, luksusowej willi rodzina przeprowadza się do dwóch pokojów w podrzędnym motelu, a ze wszystkich dóbr, które posiadali zostało im to, co zdołali spakować do walizek zanim nie zajęła tego firma windykacyjna. Źródłem humoru jest przede wszystkim nieprzystosowanie jeszcze do niedawna bajońsko bogatych ludzi do zwykłego życia, pracy zawodowej a także do mentalności prostolinijnych, ale, jak się okazuje, pomocnych i sympatycznych mieszkańców Schitt’s Creek.

Serial jest na wskroś kanadyjski. Produkcją zajęły się firma Dana Levy’ego Not a real Company Productions oraz Canadian Broadcasting Corporation, całość była kręcona w Toronto i okolicach a poza Chrisem Elliotem, Amerykaninem grającym burmistrza Schitt’s Creek, cała obsada to kanadyjscy aktorzy i aktorki. Pomysłodawcą serialu jest Dan Levy, urodzony w Toronto prezenter telewizyjny, producent, aktor i scenarzysta, którego ojcem jest legendarny kanadyjski komik Eugene Levy. Eugene zaprosił do współpracy swoją dobrą koleżankę z czasów pracy w torontońskim oddziale komediowo-kabaretowej teatralnej trupy Second City, Catherine O’Harę. Razem wcielili się w Johnny’ego i Moirę Rose, rodziców Davida (Dan Levy) i Alexis (Annie Murphy).

Serial liczy 80 odcinków, które zostały pokazane w ciągu sześciu sezonów. Jest tu dużo absurdalnego humoru, a postacie są bardzo wyraziste i świetne zagrane. W moim odczuciu absolutne mistrzostwo świata zdobywa tu Catherine O’Hara, której Moira nie tyle jest zagraną rolą, co wręcz stworzoną od zera aktorską kreacją – wszystko, od pretensjonalnego akcentu, po multum jej peruk (a które z racji braku miejsca w małym motelowym mieszkaniu wiszą na ścianach pokoju jej i Johnny’ego niczym skalpy) stanowi absolutnie perfekcyjną mieszankę, która tchnęła życie w z początku próżną, ale później coraz bardziej dającą się lubić Moirę. Zupełnie mnie nie dziwi, że O’Hara otrzymała za tę rolę kilogramy nagród i wyróżnień z nagrodą Emmy oraz Złotym Globem na czele.

Johnny i Moira Rose – imdb.com

Inną charakterystyczną postacią jest David Rose, również doskonale, bardzo ekspresyjnie zagrany przez Dana Levy’ego, którego można polubić wręcz z marszu. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się dziwny i – jak cała jego rodzina – zupełnie niedostosowany do realiów Schitt’s Creek i tzw. normalnego życia – to, podobnie jak jego siostra Alexis zaczyna się w końcu odnajdywać w nowych realiach i staje się – wyrazistą, panseksualną i lubiącą ekstrawaganckie ciuchy – częścią społecznej tkanki miasteczka.

Serial w lekki i zabawny sposób porusza szereg socjologicznie ciekawych kwestii. Sam pomysł kupienia miasta dla zabawy został zaczerpnięty z historii Kim Basinger, która faktycznie kupiła sobie pod koniec lat 80 miejscowość Braselton w stanie Georgia, która w końcu zbankrutowała a sama aktorka straciła na tej transakcji mnóstwo pieniędzy. Pojawia się zatem pytanie – czy osoba prywatna może, w ramach zachcianki, kupić sobie miasteczko? I jak już je kupi, to co wtedy? Kto jest za nie odpowiedzialny? I co z mieszkańcami? W Schitt’s Creek jest i burmistrz i rada miasta, a nagle pojawia się właściciel, który jednak nie ma zielonego pojęcia o realiach życia jakie panują na jego włościach, a najpewniej, gdyby nie skomplikowała mu się nagle sytuacja życiowa, w ogóle by tam nigdy nie zajrzał. Czy powinien zatem mieć coś do powiedzenia? I do jakiego stopnia? Czy miał jakiekolwiek pojęcie co kupuje? Pewnie nie, w końcu sam przyznaje, że zrobił to dla żartu, a sama transakcja była kaprysem ultra bogatego jeszcze wtedy człowieka. „Schitt’s Creek” porusza też m.in. kwestię ageismu dotykającego kobiety pracujące w show-businessie – uznana aktorka, która przez lata budowała swoją karierę nie może wrócić do pracy i ratować rodzinnego budżetu, bo jest za stara, nikomu już przez to niepotrzebna a agenci i producenci już dawno wykreślili jej numer telefonu ze swoich notesów. Głowa rodziny, Johnny, przeżywa męki, bo czuje na karku odpowiedzialność za poprawę warunków życiowych swoich najbliższych, ale nie ma żadnego pomysłu na nowy biznes, więc udaje, że wynajmuje biuro i chodzi do pracy, gdy tak naprawdę nie ma pojęcia co może zrobić, by Rose’om zaczęło się żyć lepiej. Johnny’emu wydaje się, że to jego obowiązek jako mężczyzny, by szukać rozwiązań, zupełnie zapominając, że ma przecież dwoje dorosłych dzieci, które – po niemałym kulturowym szoku – zaczynają wspomagać rodziców w drodze ku nieco lepszej, wspólnej przyszłości. Doświadczenie nagłego zubożenia sprawia, że cztery wcześniej raczej osobno żyjące osoby zaczynają się zgrywać, lepiej poznawać i coraz bardziej stają się rodziną istniejącą nie tylko w dokumentach, ale też realnie, w emocjonalnej wspólnocie.

„Schitt’s Creek” to serial, który potrzebuje, aby dać mu troszkę czasu, żeby się wciągnąć. Nie bez powodu pierwszy sezon ma „tylko” 68% pozytywnych recenzji i opinii na Rotten Tomatoes a pozostałe po 100%. Ogląda się go świetnie i jest wiele momentów, na których można się śmiać do rozpuku. Są tu soczyste dialogi, wyraziste postaci i wiele kulturowych smaczków. Ogromna szkoda, że w Polsce ta produkcja przeszła zupełnie bez echa, bardzo brakuje jej na platformach streamingowych. Ja obejrzałam „Schitt’s Creek” dzięki pomocy kolegi z Kanady, który przysłał mi DVD z serialem. Dziękuję, Doyle!

Jeżeli będziecie mieć okazję obejrzeć dzieło Dana Levy’ego, to serdecznie je Wam polecam. Kawał dobrej, komediowej telewizji.

Dodaj komentarz