Konsekwencje seks skandalu w Hockey Canada

Tuszowanie przypadków molestowania i napaści seksualnych, niejasna polityka finansowa, zszargana opinia, odpływ sponsorów i liderzy polityczni mówiący wprost - nie jesteście jedyni, nie jesteście niezastąpieni, jak trzeba będzie, to was wymienimy. Hockey Canada - czy było warto?

Wiosną tego roku media obiegła informacja, że organizacja Hockey Canada zawarła ugodę z kobietą, która twierdzi, iż padła ofiarą napaści seksualnej ze strony członków juniorskiej drużyny reprezentacji Kanady. Do wydarzenia doszło cztery lata wcześniej, w Londynie w prowincji Ontario, podczas charytatywnej partii golfa rozegranej w ramach Hockey Canada Foundation. Kobieta, widniejąca w mediach jako
E.M., miała wówczas dwadzieścia lat i oznajmiła, że jeden z napastników najpierw odurzył ją w barze po czym zabrał do pokoju hotelowego, gdzie została zgwałcona przez niego i kolejnych czterech zawodników. Nigdy nie podano danych personalnych oskarżanych przez nią hokeistów, ale ujawniono, że byli do młodzieżowi reprezentanci Kanady, którzy w 2018 roku zdobyli złoto podczas juniorskich Mistrzostw Świata. E.M. przekazała mediom informację, że Hockey Canada odmówiła wszczęcia wewnętrznego śledztwa w tej sprawie, ale zaproponowała wypłacenie kobiecie odszkodowania w wysokości ponad trzech milionów dolarów kanadyjskich. Ponieważ doszło do zawarcia ugody, policja zamknęła prowadzone w tej sprawie śledztwo, ale w tym roku ponownie je otworzyła, gdy zaczęły wychodzić na jaw nieznane dotąd okoliczności, które niebotycznie obciążyły Hockey Canada i mocno nadszarpnęły reputację i wizerunek organizacji. Okazało się bowiem, że to nie pierwszy przypadek oskarżenia młodych hokeistów o napaść seksualną i nie pierwsza sytuacja, w której Hockey Canada postanowiło wypłacić ofierze zadośćuczynienie nie przeprowadzając jednocześnie żadnego wewnętrznego śledztwa bądź audytu. Organy ścigania zaczęły interesować się tym, co właściwie dzieje się w państwowej, ale wspieranej rzeszą sponsorów, organizacji wokół jej młodocianych zawodników i skąd bierze ona pieniądze na kolejne odszkodowania.

Śledztwo pozwoliło ustalić, że ugody wypłacano już od 1989 roku i, że jak do tej pory zrobiono to aż dwadzieścia jeden razy (!), na łączną kwotę blisko ośmiu milionów dolarów. Z kolei gazeta The Global Mail ustaliła, że Hockey Canada czerpie na nie środki między innymi z National Equity Fund – funduszu, na który opłaty za przystąpienie do organizacji, pozwalające w przyszłości na zawodową karierę, wpłacają rodzice każdego młodego, rejestrującego się hokeisty. Gdy wyszło na jaw, że z liczącego około piętnastu milionów dolarów funduszu, który ma służyć rozwojowi hokeja, dofinansowywaniu zawodnikom stypendiów, obozów i przejazdów, Hockey Canada od lat wypłaca odszkodowania za seksualne napaści dokonywane przez hokeistów, wielu rodziców uznało to za ogromny skandal i w kanadyjskich mediach zaczęło się mówić o utracie zaufania opinii publicznej do organizacji spod znaku Kraju Klonowego Liścia. Hockey Canada broniła się jeszcze tłumacząc, że owszem, podbiera pieniądze z National Equity Fund, ale skubnęła z niego raptem niewiele ponad siedem milionów i przerzuciła tę kwotę na inny fundusz – Participants Legacy Trust Fund – utworzony między innymi po to, by wypłacać ugody ofiarom seksualnej napaści zawodników w latach 1989-1995, zanim organizacja uzbroiła się w ubezpieczenie na wypadek kolejnych podobnych przypadków. Przyciskana przez media, Hockey Canada przyznała, że fundusz PLTF miał być zlikwidowany w połowie lat 90, ale potem, „bez żadnego trybu” przedłużono mu życie do maja 2020. Jednak i tu organizacja minęła się z prawdą, bo 3 października CTV News Calgary podało, iż fundusz istnieje nadal, ma istnieć co najmniej do 2039 roku i – co więcej – cały czas jest zasilany kwotami z National Equity Fund i to pomimo tego, że Hockey Canada jest już ubezpieczona na wypadek kolejnych skandali.

Brak przejrzystości, coraz bardziej ewidentne mijanie się z prawdą oraz fakt, że organizacja nie przeprowadziła żadnego wewnętrznego śledztwa w sprawie tego, czego dopuszczają się jej młodociani zawodnicy i nie wdrożyła jakiegokolwiek programu naprawczego sprawiły, że od Hockey Canada zaczęli masowo odpływać sponsorzy i to nie byle jacy, bo ci o charakterze strategicznym. Telekomunikacyjny gigant Telus, General Motors Canada, trzeci co do wielkości kanadyjski bank Scotiabank, Nike Canada, czy koncern paliwowy Esso zawiesili swoją współpracę z klonowa organizacją. Bauer odmówił dalszego dostarczania sprzętu zawodnikom reprezentacji a Tim Hortons przy okazji wycofania się ze sponsorowania męskiej kadry w sezonie 2022-23, wydał oświadczenie, w którym wezwał „zarząd organizacji do podjęcia zdecydowanych działań mających pomóc jej odzyskać zaufanie Kanadyjek i Kanadyjczyków” i przyznał, że jest „głęboko rozczarowany brakiem jakiegokolwiek postępu w tej sprawie” (calgary.citynews.ca). Jane Shaw, wiceprezeska Canadian Tire, potężnej sieci sklepów z narzędziami i największej niezależnej sieci stacji paliw w Kanadzie, przyznała, że ponieważ „Hockey Canada odmawia przeprowadzenia znaczących zmian w swoich strukturach i zmiany nastawienia względem coraz poważniejszych oskarżeń, firma nie wyobraża sobie dalszej współpracy z tą organizacją” (ccentral.ca). Co więcej, Canadian Tire wycofało się ze sponsorowania imprezy Mistrzostw Świata Juniorów 2023, które odbędą się w Halifaxie (Nowa Szkocja) i Moncton (Nowy Brunszwik). Pokłosiem rezygnacji tak wielu firm ze wspierania kanadyjskiego hokeja były puste, nieozdobione żadnymi logami bandy – poza marką Tissot, który ma umowę sponsorską podpisaną z IIHF – podczas juniorskich MŚ w Edmonton (Alberta). Trudno również mówić o jakiejkolwiek imponującej frekwencji kibiców na meczach w trakcie tej imprezy – według kanadyjskich mediów marna ilość sprzedanych biletów wiązała się z nietypową porą rozgrywania mistrzostw, faktem, że reprezentację Rosji, z powodu wojny z Ukrainą, w ostatniej chwili zastąpiła Łotwa oraz właśnie skandalem i gęstą atmosferą wokół Hockey Canady.

Jakby tuszowanie przypadków molestowania, niejasna polityka finansowa, zszargana opinia i odpływ sponsorów to było mało, Hockey Quebec i Hockey Nova Scotia ogłosiły, że w sezonie 2022-23 zaprzestają przesyłać środki z rejestracji nowych zawodników do centralnej organizacji z powodu nadużycia zaufania.
Do sprawy zaczęli odnosić się politycy. Premier Kanady, Justin Trudeau, ostrzegł organizację, która tak bardzo nadwątliła zaufanie Kanadyjek i Kanadyjczyków, że można ją w każdej chwili zastąpić nową.
„Dalsze brnięcie Hockey Canady w jakieś niejasne, zawiłe tłumaczenia jest czymś niezrozumiałym. Ci ludzie muszą zdać sobie sprawę z tego, że nie są wyjątkowi, że nie są jedynymi osobami w tym kraju, które są w stanie przewodzić takiej organizacji i, że w każdej chwili na miejsce Hockey Canada można powołać Canada Hockey, która skupi się na odzyskaniu zaufania opinii publicznej”:

Wszystkie te opinie odbijała Andrea Skinner, tymczasowa prezes zarządu Hockey Canada, która broniła organizacji podczas przesłuchań przed Stałą Komisją ds. Dziedzictwa Narodowego przy Kanadyjskiej Izbie Gmin, gdzie usiłowała przedstawić ją jako ofiarę całej sytuacji.  Podkreślała jej dotychczasową doskonałą reputację a media oskarżała o tworzenie wokół hokeja toksycznej atmosfery.

Do jej wystąpienia przed Komisją odniosła się minister sportu, Pascale St-Onge, która zasugerowała podanie się całego zarządu Hockey Canady do dymisji, co miałoby pomóc odzyskać zaufanie do niej rodziców, sportowców i kibiców. Skinner z początku stanowczo wykluczyła taką opcję, 8 października ustąpiła ze stanowiska, a trzy później, w wyniku nacisków władz państwowych, sponsorów, rodziców zawodników i kibiców w całym kraju, do dymisji podał się cały zarząd Hockey Canady. St-Onge oceniła tę decyzję pozytywnie jako dającą nadzieję na odzyskanie dobrego imienia przez kanadyjski hokej. Zarząd odejdzie z dniem 17 grudnia, gdy wybrane zostaną nowe władze organizacji.

Twitter Pascal St-Onge

Serwis Global News przytoczył 25 października badania pracowni Ipsos, z których wynika, że 73% Kanadyjek i Kanadyjczyków uważa, że za skandal wokół Hockey Canada odpowiadają jej dyrektorowie i managerowie, z kolei 60% ankietowanych jest zdania, że to właściciele drużyn, trenerzy i sami zawodnicy są odpowiedzialni za toksyczną kulturę, która towarzyszy juniorskiemu hokejowi w Kanadzie, która doprowadziła już do – przypomnę – zawarcia dwudziestu jeden ugód i, która nie pociągnęła do odpowiedzialności za swoje czyny żadnego z oskarżanych zawodników. 78% pytanych wyraziło nadzieję, że wraz z nowym zarządem, sytuacja w Hockey Canada się uspokoi, wszystko zostanie wyjaśnione a winni malwersacji i tuszowania poniosą konsekwencje zaś 80% zgodziło się z opinią, że zawodnicy powinni być edukowani w kwestii przemocy seksualnej i molestowania. (globalnews.ca)

Swoje własne śledztwo w sprawie tego, co działo się w 2018 roku w Londynie, czy w 2002 roku na juniorskich MŚ w Halifaxie podjęło NHL, ponieważ wielu z hokeistów występujących wówczas w juniorskiej reprezentacji Kanady zostało potem zawodnikami klubów grających pod szyldem najlepszej hokejowej ligi świata. Zastępca komisarza NHL, Bill Daly, cytowany przez portal sportsnet.ca, stwierdził, że śledztwo dobiega końca, że wszyscy zawodnicy bez żadnych oporów współpracowali z władzami ligi, że przesłuchano już większość świadków. Jednocześnie Daly odmówił jakichkolwiek komentarzy w sprawie tego jak przy okazji afery zachowała się Hockey Canada dodając jednocześnie, że NHL jako liga zawodowa ma obowiązek dbania o to, by hokej był zdrową, niewykluczającą nikogo dyscypliną, oraz o to, by zarówno jego jak i kulturę, która wokół niego jest otaczał szacunek.  

Koniec końców, cały skandal wokół Hockey Canady jest o tyle dodatkowo przykry i niezrozumiały, że poza kwestią czysto etyczno-sportową, uderzył w jeden z najważniejszych dla Kanady symboli – w sport, który jest światową wizytówką tego państwa, którego Kraj Klonowego Liścia uważa się za jednego z głównych globalnych ambasadorów. Rodzice młodych hokeistów, rozpoczynających swoją przygodę z tym sportem, podkreślają w wypowiedziach dla mediów, że zachowanie kanadyjskiej organizacji – obcesowe zamiatanie sprawy pod dywan, niejasne finansowe i moralne tło skandalu – zachwiało wiarę ich nastoletnich dzieci w dumę, która łączy się z trenowaniem hokeja i karierą hokeisty. Z kolei ci z nich, którzy jeszcze nie zarejestrowali swoich dzieci jako zawodników, odkładają tę decyzję do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy i pociągnięcia winnych skandalu do odpowiedzialności zarówno po stronie sprawców jak i samej Hockey Canady, bo nie chcą, żeby ich pieniędzmi opłacano kolejne odszkodowanie, nie chcą wspierać zepsutej ich zdaniem organizacji. (winnipeg.ctvnews.ca) Trudno im się dziwić. 

Tekst pojawił się też na portalu Hokej.Net oraz na portalu Onet.pl


Dodaj komentarz